Dlaczego nie chcesz mieć kota?

A właściwie dlaczego zdecydowałam się na kota? Jest to pytanie na które w gruncie rzeczy ciężko odpowiedzieć, zwłaszcza, że przez bardzo długi okres czasu za kociakami po prostu nie przepadałam. Nie, nie dlatego, że wg niektórych przynoszą pecha, choroby czy wszystko niszczą! Po prostu nigdy go nie miałam :).

Dorastałam odkąd pamiętam w towarzystwie psów. Wokół nich obracało się moje życie. Były dla mnie równie ważne jak moja rodzina i równie ciężko było mi się z nimi rozstawać. Dlatego do Krakowa przyjechałam z Gabryśką – wtedy 5 letnia, biszkoptowa labradorka. Przeprowadzka poniekąd musiała być dla niej szokiem, zamiana domu z ogrodem na ciasne mieszkanie… Ale nic to! Spacery były długie, cały czas eksplorowałyśmy różne tereny, by mogła swobodnie się wyszaleć a przede wszystkim by zrekompensować jej utratę ogrodu…

Po kilku latach do naszego stada dołączył Pan A. 😉 I znów po kilku latach zapragnęliśmy powiększyć nasze grono o dodatkowe psiaka! Bo przecież, uwielbiamy spacery, wojaże i to zawsze w towarzystwie Gabi. Mamy trochę miejsca na drugiego czworonoga, duże auto, wiemy jak wychowywać, czym karmić, ile razy wyprowadzać i jak nie wchodzić w dyskusje z ludźmi, którzy zwierząt nie mają… 😛 Niestety plan nie wypalił, ponieważ Gabryśka miała problem z tolerancją szczeniaka sheparda Luny (suczka mojej siostry) – stąd zrezygnowaliśmy z pomysłu doboru drugiego psiaka – ale w główce pojawił się nowy pomysł!
Weźmy kota!

Nieee… trzeba się porządnie zastanowić. Kuweta, chodzenie po meblach, jeszcze więcej sierści w jedzeniu i na płaszczach! A przecież kotów nie lubię! Nie wiem nawet czy Gabi je lubi – kiedyś je ganiała, ostatnio jakiś ją pogonił…? Ale przemyślę to.

Nadszedł w końcu ten dzień, kiedy z entuzjazmem ogłosiłam – Szukamy kota!

I znaleźliśmy! Oczywiście wcześniej przeprowadziliśmy research dotyczący cech poszczególnych ras, ale to temat na inny wpis. 🙂 W sprawdzonej hodowli, nieopodal Krakowa czekał na nas sir Escobar. Szary, kudłaty, ze skarpetami, przypominający zająca kocurek.

I tak oto pojawił się w naszym życiu szary zbój Escobar.

A więc wracając do pytania – dlaczego zdecydowałam się na kota? Chyba nie potrafię jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć. Na pewno TO się czuje, ale również byłam świadoma tego z czym będę musiała się zmierzyć, zapraszając pod swój dach mruczącego przyjaciela.

A czym Wy się kierowaliście biorąc do siebie kociaka? Dajcie znać! 🙂