Tylko wróć wcześnie!

– Dobrze mamo, będę wcześnie nad ranem.

Pamiętacie te czasy, kiedy mieliśmy wrócić nim się ściemni, przed dobranocką lub między 19 a 20 i powrót najczęściej wypadał na tą późniejszą? Albo wcale nie wypadał, bo jako dzieciaki mieliśmy inne i ważniejsze rzeczy na głowie niż siwiejącego ze strachu rodzica?

Podejrzewam, że w moim jak i w wielu Waszych przypadkach, reakcja na spóźnialskiego dzieciaka byłaby podobna. Zwłaszcza teraz. Jak często widujesz samotnie pałętające się grupy dzieciaków – być może rzadko, ponieważ zazwyczaj jakiś nadzór jest, bo:
– uważaj auto!
– nie rozmawiaj z obcymi!
– bo coś ci się stanie!
– nie.

Zatem, jeśli dzieciaka samego nie puścicie w nieznane, to dlaczego tak wielu decyduje się na to w przypadku kotów? Zdaję sobie sprawę, że jest wielu zwolenników swobodnego wypuszczania i temu przeciwnych.

A ja jestem zwolennikiem wypuszczania kotów równocześnie dbając o ich bezpieczeństwo, i to najlepiej z dala od miejskiego zgiełku! A jak mi się to udaje? Bardzo proste.

Po przeczytaniu wcześniejszego wpisu zapewne wiecie, że zazwyczaj z kotami hasamy z dala od głównych ulic, tłumów czy nawet miast. A pomagają nam przy tym niezastąpione szelki, nim do których dotarliśmy, musieliśmy przejść długą i niekiedy bolesną drogę.

Tak, ten post poświęcam szelkom, głównie dlatego bo
– są warte uwagi,
– dostałam od Was wiele pytań dotyczących tych szelek,
dlatego też postanowiłam opisać je tutaj!

Proszę Państwa, przed Wami szelki Tre Ponti!

Tre ponti:
– włoski design,
– znakomita jakość,
– dopasowany do potrzeb Twojego najukochańszego Czworonoga.

Nie było łatwo, ale z tylu modeli wybraliśmy regulowane szelki Easy Fit Classic.
Pierwsze na co zwracam uwagę i co mnie ultrauszczęśliwia, to to z jaką dbałością o detal produkt jest wykonany! Szelki są uszyte ręcznie i bardzo dokładnie, żadne nitki nie odstają, ani po ponad pół roku intensywnego użytkowania nic się nie strzępi. Dodatkowo mają bardzo uroczy element, w postaci logo TrePonti – nie będę opisywać, zobaczcie sami!
szelki treponti
Szelki są wykonane z solidnego, antyalergicznego materiału, przypominającego trochę skórkę. Dookoła obszyte są odblaskową taśmą, a mimo tego wyglądają bardzo elegancko! 🙂 Producent zapewnia, że nie przycinają/przycierają/wyrywają sierści ani nie obcierają pod pachami – ale najbardziej bałam się filcowania. Pa-pa stare lęki!

Jednak najważniejszy dla mnie jest komfort zwierzaka. Dzięki temu, że są lekkie Sir Escobar ich w ogóle nie czuje i ma pełną swobodę ruchu – przynajmniej tak wygląda i tak mówi ;). Podoba mi się również opracowanie samego kroju szelek, który jest bardzo prosty i na pierwszy rzut oka wcale nie wygląda bezpiecznie, a jednak!. Uwierzcie, zdarzyło nam się kilka niespodzianek podczas wycieczek i przy żadnej Escobar nie dał rady się z nich wysmyknąć – inaczej to wyglądało w standardowych szelkach, nie wiem jak, ale zawsze znalazł jakiś sposób, by się z nich wyślizgnąć – nie koniecznie musiał się czegoś wystraszyć, być może były po prostu niewygodne ;). Muszę jeszcze wspomnieć, że czynność zakładania i ściągania to sama przyjemność, która trwa bardzo krótko, bo kilka sekund.
Zalety:
– wysokiej jakości materiały (antyalergiczne, wodoodporne, z odblaskami)
– lekkie i komfortowe w użytkowaniu
– elegancki design
– łatwe do założenia i ściągnięcia, nawet przy największym uparciuchu
– nie obcierają
– nie uciskają gardła

Wady:
– po odpięciu smyczy regulowana gumka po prostu zwisa i haczy o wszystko co napotka na drodze.
Nie po dniu, czy tygodniu – a wielu miesiącach użytkowania, zdecydowanie polecam!

Meow, Kocie!